Chwilobycie
Łazienkowe lustro było lekko czymś umazane. Zuzka przetarła je reką, ale to tylko pogorszyło sprawę i rozmazało niewidomą substancję po większej powierzchni. Dziewczyna psiknęła obficie ajaxem, wzięła do ręki papierowy ręcznik i starannie wytarła zabrudzenia. Teraz widziała się wyraźnie. Uśmiechnęła się, bo lubiła patrzeć na swoje usta, kiedy ich kąciki unosiły się do góry i nadawały twarzy przyjemny wyraz. Niestety uśmiech szybko zgasł, gdy skierowała wzrok w dół, w kierunku brzucha. Próbowała go wciągnąć, ale nawet mimo zassania powietrza do środka odstawał i był jej wiekim wyrzutem sumienia. Jedź, jedz więcej, już się wylewa, ale co tam - warkot ratlerka nie był zbyt głośny, ale wystarczający, żeby podnieść poziom kortyzolu i zacząć samobiczowanie za każdą hanutę, wczorajszy kawałek pizzy i dzisiejszą bułeczkę z dżemem. Bo za pieczywem Zuzia przepadała. Wszystkie croissanty, kasjerki i ciabatty stanowiły tak wielką pokusę, że ulegała im notorycznie, pomimo wiedzy, że wściekły kundel...