Truskawką zagryźć Hanutę
- Boże, przecież to oczywiste, że Hanuta- Zuzka wyciągnęła rękę po orzechowy wafelek i po chwili wbiła zęby w podaną przez siostrę rozkosz. Połączenie goryczy i słodkości doprowadziło ją do chwilowego obłędu smaku.
- Kurde, jakie to dobre, ale nienawidzę cię, bo ty możesz, a ja nie - Zuzka wydęła swoje piękne usta, które nawet sama uważała za znośne. W przeciwieństwie do swojej wagi.
Karo spojrzała ironicznie i prychnęła:
-No ja widzę, że ty też możesz, bo już pochłonęłaś całą.
- Zjadłam, bo nie umiem się powstrzymać. Ale wiesz, że chcę schudnąć i mi tego nie ułatwiasz.
- Pierdol.
- Musisz?
- Co muszę?
- No wiesz.
- Zapomniałam, panno czystego języka. Ale taki czysty to on po Hanutce nie jest.
Zuzia pokazała rzeczony język Karolinie i z westchnieniem powiedziała:
- Łatwo ci mówić mając figurę modelki.
- Srelki. - Karo wygięła ciało w pozie godnej CKMu. - Ale może masz rację, dobrze, że tak mam.
Zuzia po raz kolejny poczuła ogromną tęsknotę do lekkości, z jaką Karo szła przez życie. Dla niej było ono wędrówką przez dżunglę, bagna i inne szamba, a dla siostry wydawało się tańcem.
W kuchni u rodziców było jak zawsze czysto, ale nie wylizane. Szafki mogłyby już zostać ponownie przemalowane, ale pomimo tego miejsce się mogło podobać. Zuzia stała przy zlewie, obierała któreś tam w tym roku truskawki.
- Gdzieś dzisiaj lecimy? - Karolina objęła siostrę i otworzyła usta po truskawkę.
Zuzia wepchnęła jej jedną, ale szybko wyzwoliła się z uścisku.
Myśli zaatakowały od razu: Boże, na pewno poczuła moją fałdę... Żadnych więcej słodyczy... Czy kiedyś będę szczupła?
- Nie wiem, chyba wolę odpocząć.
- Jasne. A może chora jesteś? To była twoja ulubiona wymówka w podstawówce, jak nie chciałaś iść na dwór, ten słaby głos przez domofon "nie mogę wyjść, bo przeziębiona".
Śmiech obu dziewczyn wybrzmiał w dwóch tonach, lekkim i pełnym miłości Karo i cięższym, ale bez cienia urazy Zuzy. Choć tak strasznie zazdrościła swojej sis praktycznie wszystkiego, czuła, że ta jej swoboda ją niesie trochę też, tak jakby kochając Karo czerpała trochę z jej blasku. Bo Zuzia też chciała lśnić.

Komentarze
Prześlij komentarz